Luxtorpeda - "ROBAKI"

Bezofftopowo o "Robakach"

Re: LUXTORPEDA - "ROBAKI"

Postprzez Lampka » 18 Maj 2012, 09:05

Dobra... to i ja dorzucę swoje "12 groszy, tylko nie płacz proszę, 12 groszy w zębach tu przynoszę,...." aaaaaaa to nie ta płyta. Ale niektóre teksty zapadają w pamięć i kołaczą się po głowie bardzo podobnie.
Dobra, to od początku.
Nie pisałem wcześniej, żeby nie pisać samych pochwał. Pomyślałem sobie - entuzjazm opadnie, osłucham się, wezmę Robaki na chłodno i wtedy będzie obiektywnie.
Po kilku dniach chłopaki zaczęli jęczeć, że "jedynka" była lepsza, że Robaki za ciężkie, że teksty trochę późne gimnazjum.....
Dobra... może mają rację, słucham dalej. I co?? .... i nic.
Po pierwsze - nie umiem podejść obiektywnie, bo niby jak...za każdym razem jak wyciągam płyte z pudełka widze dedykacje, dla mnie i dla "Juniora".
Po drugie - uwielbiam prawą rękę Mohera (bo lewej używa tylko do trzymania gitary, żeby mu na ziemie nie spadła). Może dlatego, że ja też zawsze wolałem być ten rytmiczny. A może po prostu dlatego, że gość ma głowę do świetnych riffów, które włażą w głowę i nie chcą wyleźć. I potem za każdym razem jak biorę wiesło w rękę to mi Raus, Wilki albo jakieś inne :robak: :robak: wychodzą. Pamiętam jak podczas nagrywania 888 mówił (Moher oczywiście), że ma znowu ochotę poczadzić troche.... i kurcze mam nadzieje, że mu szybko nie przejdzie. Już słuchając demówki wiedziałem, że gitarowo i w ogóle muzycznie będzie strzał w 10. Wiem poszło wazeliną, ale co mi tam.
Po trzecie - taki skład nie mógł nagrać kiepskiej płyty. Kto wie z jakiego pieca chłopaki chleb jedli, ten wie, że nie mogło sie nie udać..
Po czwarte,ósme, piętnaste - te teksty są o mnie, o Nas wszystkich. Na początku mi nie wchodziły totalnie Tajne znaki, że niby to ma być kontynuacja Autystycznego..... z takim infantylnym tekstem. Kurka..... ten tekst jest do bólu prawdziwy. Dzisiaj się złapałem (właściwie to kumple z pokoju w robocie mnie złapali) na tym jak słuchając sobie na słuchawkach zacząłem sobie za głośno podśpiewywać "A we mnie samym......" Chyba trzeba będzie jakiegoś doktora odwiedzić coby jakąś odtrutke na Robaki przepisał.
Zatrudnienie Hansa, było pomysłem genialnym. Uzupełniają się z Litzą bardzo dobrze, zarówno w warstwie wokalnej i tej lirycznej. Bardzo podoba mi się, że Hansu na Robakach zaczął trochę inaczej też używać głosu. Jeszcze będzie z niego dobry krzykacz

Reasumując.... od 2 tygodni przynajmniej raz dziennie koktajl robaczywy spożywam. I dobrze mi z tym. Jeszcze się nie uzależniłem. Ale....
Dobranoc Państwu.
Awatar użytkownika
Lampka
 
Posty: 218
Rejestracja: 16 Maj 2011, 10:34

Re: LUXTORPEDA - "ROBAKI"

Postprzez zajcew » 20 Maj 2012, 22:14

Długo się zbierałem, ale napiszę w końcu coś o :robak: :robak: .
Płyta moim zdaniem zupełnie inna od 1ki. Dużo bardziej metalowa, niż stonerowa. W ogóle już po pierwszym przesłuchaniu rzuca się w uszy, że mamy tu dużo klasycznych odmian metalu: są kawałki trashowe, heavy metalowe i gitarowo death metalowa Mowa Trawa. Ogólnie wydaje mi się trudniejsza niż jedynka i chyba mocniejsza tekstowo.
Ogólnie niektóre kawałki sprawiają wrażenie kontynuacji utworów z pierwszej płyty, tak przynajmniej mi się kojarzą: Gimli - 7 razy, Hymn - Za Wolność, Tajne Znaki - Autystyczny, a Litza sam kiedyś mówił, że Raus to kontynuacja Trafionego Zatopionego.
Wydaje mi się, że na tej płycie Hans dużo naturalniej się wpasuje w muzykę niż na poprzedniej, co pewnie jest wynikiem, tego że uczestniczył w całym procesie powstawania.
Jeśli chodzi o brzmienie, to dla mnie rewelacja - wypadkowa "jakości" muzyków i sprzętu, czyli klasa światowa. Fajnie, że Kmietę wreszcie dobrze słychać.
Na początku miałem problem z Tajnymi Znakami, wkurzała mnie ta trochę pastiszowa konwencja, ale teraz mi się wydaje, że z pozoru może nie pasują, ale dają fajny oddech (jak Autytyczny poprzednio), bo cała płyta jest naprawdę mocna - tekstowo i muzycznie.
Nie chcę wyróżniać żadnego utworu, bo album jest bardzo równy i to co wcześniej wydawało mi się wypełniaczem, teraz uważam za świetny utwór.
Na razie wydaje mi się że jedynka była lepsza, ale Robaki są bardziej wymagające i na pewno :torpeda: mnie nie zawiodła.
Dobra robota Panowie!
Jaahquubel napisał(a):Jak dorosnę, chcę być Luxtorpedą - grać pięknie, mówić mądrze i zawsze traktować ludzi z pełnym szacunkiem.

084 128 184 214 233
Awatar użytkownika
zajcew
 
Posty: 1087
Rejestracja: 11 Maj 2012, 00:25

Re: LUXTORPEDA - "ROBAKI"

Postprzez rosim » 25 Maj 2012, 15:42

Ja napiszę, prawie po miesiącu słuchania, kolejność utworów od najbardziej podobających się do najmniej. Przy okazji moje luźne, jak najbardziej subiektywne i sentymentalne ;) skojarzenia muzyczne i tekstowe. Po prostu to, co mi się przypomina słuchając tych utworów - nawet pojedyncze słowa, dźwięki, czy zagrywki, które wywoływały jakieś obrazy z przeszłości:
1. Gimli - na miejscu pierwszym za całokształt, muzykę, tekst, budowanie nastroju, końcowe wyciszenie. Po prostu utwór kompletny. Refren - moje życiowe motto od zawsze. Muzyczne skojarzenia -Iron Maiden (gdyby Kmieta grał na basie "patataj, patataj"), Turbo ("Noc już woła" - końcówka), Acid Drinkers ("24 Radical Questions" - akcenty w riffach), Defekt Muzgó ("Maskarada").
2. Gdzie Ty Jesteś - oczyszczenie, jak chcę zrobić masakrę z uszu i totalny reset myśli, włączam prawie na max w samochodzie. Działa jako pogromca stresu. Doły wyrywają bebechy i tak (chuck) ma być. Tekst bardzo ważny, chociaż osobiście nie mam aż tak wielkich wątpliwości. Wokal Deepa bardzo punkowy. Wokal Ani przeszywa do kości (pozytywnie), ciarki na plecach i w ogóle wszędzie tam, gdzie mogą się pojawić;) .Muzyczne skojarzenie - "Yonash" AD. Pisałem już wcześniej, że Litza może śpiewać zwrotki ze "Slow and Stoned" na zmianę z Hansem.
3. Mowa trawa- prędkość i moc. Zawsze lubiłem szybkie kawałki, podobnie wysoko cenię "Niezalogowanego". Nie będę pisać o Slayerze. Chociaż solówki metalowe, mam skojarzenia bardziej punkowe. Moskwa z Jarocina 86' na przykład. Wokal Hansa świetny, punkowy. Oj, skąd ja znam te plamy na krawacie :lol: Chciałbym, żeby Luxy nagrali tak jeszcze przynajmniej ze 3 utwory w tym stylu - najlepiej całą płytę, może być krótka, nawet 15-20 minut.
4. Amnestia. Riff i gitara w zwrotce. Utwór po koncercie w "Wujku" zdawał się niewokalny, ale z wokalem jest moim zdaniem lepszy. Chyba największa rytmiczna spójność wokalu z muzyką. Riff zwrotki metalowy - skojarzenie z Master of puppets i Seek Seek and destroy.
5. Robaki. Tekst kojarzy mi się najbardziej ze Środą Popielcową. Przy okazji - kruchość życia, szkoda marnowania czasu, trzeba cieszyć się z tego, co się ma. Muzycznie - Bielizna (jest taka płyta "Taniec lekkich goryli"). Refren punkowy. Jeszcze skojarzenie z Arką Noego - I Ty, i ty, możesz zostać Świętym Miklołajem ;) Aha, jeszcze powrót do przeszłości - miałem w podstawówce nauczyciela biologii , który postawiłby pałę, gdyby ktoś powiedziałby, że kowal bezskrzydły to robak, a nie owad. Swoją drogą - jak na okładce "Robaków" miałby być jakiś tasiemiec, czy glista... :psycho:
6. Raus. Oj boję się tego utworu, żeby czasem nie wykorzystać tekstu w praktyce :evil: Muzyczne skojarzenie - RATM. bardzo lubię takie kontrasty wokalne - szept, lekki wokal i nagle ryk. "Twoja tarcza jest nade mną" - Anioł Stróż. Przy okazji powrót do przeszłości - mój tata, kiedy byłem dzieckiem jak chciał wygonić z domu kota, to zawsze krzyczał "Raaaaauuuss"!!!
7.Serotonina. Problemy z własną osobowością. Potrzeba zamknięcia się w sobie. Refren kapitalny "Lustro - lodówka ..."Tekstowe skojarzenie z takim starym utworem "Ciągle ktoś mówi coś" zespołu Bank. "Sprężyny" w basie Kmiety, fajne pochody basowe. Muzyczne skojarzenie - RATM i wspomnienie - dzikie imprezy w akademiku przy takiej muzyce (skakanie po łózkach, tarzanie itp.).Wokal rytmicznie przypomina mi trochę coś z Kazika w KNŻ – chyba „Raz pierwszy”.
8. Fanatycy. Dużo się dzieje muzycznie. Początek z basem – Closterkeller. Później wejście gitar Oddział Zamknięty i dalej już Helmet ew. Illusion. Tekst – Aya RL – przypomina mi się jak Kukiz śpiewa „Ulica miasta” i płyną obrazy z Jarocina w „Fali”.
9. Tu i teraz. Chyba najbardziej punkowy we frazach wokalnych, ale z kolei też słyszę Acidów, zwłaszcza w grze Krzyżyka, tak jakoś bardziej tu „Ślimaczy”. Motyw przewodni gitary też acidowy się mi wydaje. Tekst dla mocno stojących na ziemi, nie bujamy w obłokach, nie patrzymy w prze/przyszłość.
10. Wilki dwa. Tutaj niestety, trochę rozczaruję, ale nie podzielam zachwytu nad tym utworem. Może w młodości za dużo słuchałem "And Justice for All" i Kaczmrskiego/Wysockiego. Więcej nie napiszę, może jeszcze się przekonam. Zdecydowanie lepiej podoba mi się druga część utworu od solówki przed ostatnim refrenem. Natomiast bezkompromisowo będę namawiał ludzi do głosowania na LP3 i gdziekolwiek się pojawi.
11. Pies Darwina. Oczywiście kapitalne wejście Krzyżyka, potem w pierwszej części w zwrotkach gitary nawet powiedziałbym trochę funkowe. Bardziej podchodzi mi druga część z Hansem. Tekst o współczesnym pogaństwie.
12. Tajne znaki. Trochę żartobliwie, lekko, fajnie przedstawione relacje w związku. Pamiętam jak na początku naszego małżeństwa znajdowałem tajne znaki w kanapkach do pracy – jakieś krótkie listy i takie tam, a czasem nawet coś słodkiego. Muzycznie trochę „ Plamy na słońcu” KNŻ mi przypomina.
13. Hymn. Utwór fajny, wiadomo w jakich warunkach, dla Kogo napisany, ale do reszty nie pasuje. Nie wiem jak to będzie na koncertach, ale najbardziej rażą mnie chórki. Muzycznie „Europe” mi się przypomina i takie lata 80-te z taką popową piosenką Tarzan Boy, czy coś takiego. Tak to czuję. Szkoda, bo tekst bardzo ważny, a te chórki rozpraszają.
To moja jak najbardziej subiektywna ocena "Robaków", a własciwie nie ocena, tylko to, co się pojawia w mojej głowie przy słuchaniu tej płyty :)
rosim
 
Posty: 2093
Rejestracja: 27 Maj 2011, 08:04

Re: LUXTORPEDA - "ROBAKI"

Postprzez Loyolny » 26 Maj 2012, 01:39

No dobła, to mueże i ja coś skrobnę.
Ponieważ na muzyce się nie wyznaję, czasem mógłbym stwierdzić, że tu fajnie Krzyżyk napierdziela w gary, tam jest czaderski riff, a gdzie indziej Hansu mógłby trochę poskreczować gębą, jak Max Cavalera w "Back to the Primitive", i właściwie dlaczego tego nie robi - tylko po co miałbym o tem pisać?

Niniejszym odpuszczam se. Skoncentruję się na tekstach i już. O.

Dawno nie słyszałem płytki, która by mnie (niemalże) cała poruszyła. Nie wiem, czy to świadczy o wartości płytki, czy o sympatii, jaką darzę zespół, but still - Robaki ruszyły mję do żywego. Pudełeczko ładne, miło pomazane na biało, a w środku książeczka. Now, nie zrozumcie mnie źle - bardzo podchodzi mi ten projekt. Tylko wykonanie zostało spierdzielone, o czym mowa już była i nie ma co na to tracić więcej czasu.

Płytka szybko wylądowała w napędzie mojego pracowego kompa (gdyżalbowiem przesyłeczka naszła mnie w robocie) i zara odpalyłem ajTjunsa i wcisłem "Plaj". I się zaczęło.

Nie mam faworytów, antyfaworytów, ani nie jestem w stanie stworzyć klasyfikacji kawałków - który podoba mi się najnajnajbardziej, który tylko najbardziej, a który zasysa. Napiszę więc tak:

Znając trochę 5-2, miałem małe obawy, jak Hansu dogada się z Litzą, skoro na tej płycie miał być już fultajm współautorem (a jakby policzyć linijki, to i autorem większości) tekstów. Efekt jest zarąbisty. Mam wrażenie że L. I H. dogadują się świetnie, ich teksty w każdym utworze tworzą kompletną, zwartą całość. Mega, mega, mega. Chcę więcy.

Siłą każdego dobrego utworu literackiego jest to, że w momencie publikacji przestaje być własnością autora i zaczyna żyć własnym życiem w umysłach czytelników, słuchaczy, czy jakby inaczej odbiorców nie nazwać (nawet jeżeli autor jest burasem, który podaje jedyną właściwą interpretację - nie mówię tu o Luxach, ofkors). Nie inaczy jest z tekściorami Luxów. Dotykają one różnych osobistych, czasem nawet intymnych sfer mojego życia, a ja nie lubię się obnażać publicznie. Wyciągnę więc to, co jestem w stanie, bez szokowania treścią pokarmową z jelit. Toteż pokrótce:

Pies Darwina - "Ludowe zwyczaje, ręki na krzyż nie podaję", jak to mogłem przetestować żegnając sie z kol. Anatem na Sonisphere :P. Gdzieś pokazana jest prawda, że człowiek niewierzący uwierzy we wszystko: czy to w ludowe zwyczaje, czy w to, że jego idea/wyznanie/łotewer jest cenniejsze niż ludzkie życie (które, truth be said, jednak nie jest wartoscią absolutą, dear mates), czy w prawo.

Serotonina - Z całego kawałka najbardziej rusza mnie końcówka "C10H12N20 - 5-Hydroksytryptaminaaaa!" Czaicie? Brzmi jak skandowanie haseł na manifestacji. Oto zbierają się depresanci, osamotnieni, usłyszawszy "Nie jesteś sam" i wspólnie skandują "Cedziesięćhadwanaście...". Mimo to, nie mój klymat.

Amnestia - "Już i jeszcze nie". Refren mówi o tym, co już, że besta pokonana, że amnestia. A zwrotki o tym, co jeszcze nie, że łatwo jest małymi krętactwami i ułatwieniami wpędzić się w duże zło, w prawdziwy gnój. I że jedyną nadzieją jest amnestia.

Wilki Dwa - Quis pisze, że to męskie Alibabki, ale co ón tam wie. Znana chociażby z Kaczmarskiego/Wysockiego figura wilka ściganego przez psy gończe, łączy się tu z obrazowym przedstawieniem badania sumienia (wicie, wilk dobry vs wilk zły, aniołek vs diabełek, czy co tam w kreskówkach się pokazywało). Wilki w wilku. Wilkcepcja. Obrazem, który mnie uderza najbardziej jest behawioralne przedstawienie wilka, który wpadłszy w potrzask, ratując życie odgryza sobie łapę. Gorzka konstatacja "Wilk wolny, wilk kaleka, miałem trwac nie uciekać" każe pochylic się nad człowieczym losem. Wszak ludzką przypadłością jest to, że ratując własny tyłek (czy też, uczciwszy uszy dam, własną twarz) robi sobie krzywdę. Co ciekawe, zwierzę będące antagonistą wilka, owca, robi bardzo podobnie i jeszcze bardziej przypomina człowieka. Pewien osobnik trudniący się wypasem owiec to tu, to tam zauważył ciekawą rzecz. Są pastwiska oddzielone od siebie siatką drucianą. Pasterz wyprowadza owce i idzie sobie do szałasu zrobic gorący kubek czy co tam ma w plecaku. Po jakimś czasie owce zauważają, że na ich pastwisku trawa jest już wyjedzona, a na sąsiednim, za siatką, jest świeża i zieloniutka. I jedna za druga przeciskają się przez druty, na zielona trawkę. Po jakimś czasie wraca pasterz. Owce, widząc go z dala, chcą wrócić na "swoje" pastwisko i udawać, że nic się nie stało, że cały czas tam były. Problem polega na tym, że przechodząc na obce pastwisko wygięły siatkę, dlatego wracając nadziewają się na nią i ranią. Ciekawe, nespa. Jak peedzieł klasyk: Barany i wszyscy barany!

Tu i teraz - Ten kawałem mam najmniej obsłuchany, może dlatego, że i ja lubię odlecieć, bo tu i teraz trza myśleć o kredycie na mieszkanie, o zdrowiu itp. Trochę jak w "Grawitacji" 5-2 (polecam!)

Mowa Trawa - Co tu pisać? Wystarczy włączyć tefał co jakiś czas. Fajny spid i pałer BTW.

Gimli - Ten kawalątek powala mnie najbardziej. Mówi o tym, co mi przez mądrych ludzi jest kładzione do łba od lat: "Jednać się. Prosić o przebaczenie". I, cholera, odnajduję się w każdej sylabie tego utworu, który jakoś pokazuje pewną moją beznadzieję, nieumiejętność rezygnacji z siebie, niechęć do przyjmowania upokorzeń. I że, zwłaszcza nad tak kruchą rzeczywistościa, jaką jest małżeństwo, zawsze wisi groźba najtragiczniejszego stwierdzenia, jakie tylko człowiek mógłby wymyślić: "Za późno". Tekstowo jest to dla mnie "Zbyt dużo" 5-2 (też zarąbisty kawałek!), tylko postawione jeszcze bardziej na ostrzu noża. Mówi dokładnie o tym samym aspekcie codzienności. Że po ludzku niemożliwe jest przebaczać*, a jednak nie ma innego wyjścia. Cóż, co nie jest kruche - jest nietrwałe.

Raus - Piosenka na wk***ie. Oj, jak ja mam czasem ochotę pokazać paluchem na drzwi i powiedzieć nieprzyjacielowi: Raus! Tam jest ulica! Tekst pokazuje ciągły konflikt, w jakim człowiek (ta użyteczna postać) trwa ciąglę. To ciągła wojna, stąd zatrute strzały i tarcze.

Tajne znaki - Żartobliwy, przywodzi mi na myśl to, że jeżeli moja małżowina indzie na wieczorną szychtę do fabryki, to ja jej rano zostawiam papieros do kawy. Taki "Autystyczny" a rebours. Bardzo, bardzo. I wpleciona "Laxtorpida". Najs. Lekko i skocznie.

Fanatycy - Lubię bardzo, choć tak naprawdę nie wiem kim są ci fanatycy, co to krzyczą na ulicy. Ostatnie lata obfitowały w wydarzenia, że pogardzany motłoch wychodził w desperacji na ulice i spotykał się z wszelką możliwą krytyką w medyach i oświeconego ludu. Pytanie: "Czy miłośc masz do wroga, czy jak trwoga, to do Boga?" jest istotne, ale jednocześnie chyba strasznie celuje w ten "motłoch". "Fałszywa religijnośc, zakłamana polityka", to celna krytyka, ale fragmentaryczna. Rzeczywistość jest jednak jeszcze bardziej skomplikowana.

Robaki - Nu tak. Mam słabość do walczyków. To mój ostatni szlagier. Z jednej strony pokazuje podstawowy lęk człowieka, który determinuje większość ludzkich decyzji: lęk przed śmiercią, tą główną, cielesną, jak i też tymi wszystkimi małymi śmierciami: starością, chorobą, cierpieniem. Czymś, co powoduje, że wszyscy stają się jednakowo bezradni. Ci możni & uwielbiani bohaterowie szklanego ekranu nagle stają się takimi samymi miękkimi fajeczkami, jak ci maluczcy. Z drugiej strony, robaki to też ci pomiatani i rozdeptywani przez możnych polityków, szefów, urzędników (lol), celebrytów. W pewnym momencie robaki się wk***ią i zaczną gryźć. "Razom nas bahato - to dodaje nam odwagi. I nas ne podol'aty, bo nie dacie nam rady." Te sprawy. Jak długo można znosić upodlenie, nespa.

Hymn - Brzmi jakoś Deep Purple'owo. Ale tekst szokuje. Gdybym nie znał kontekstu, to pomyślałbym sobie, że ktoś sobie tu z kogoś robi jaja, takie to wszystko patetyczne. Ryli. Mnie nie zachwyca, pomimo szacunku, jakim darzę czy to rugbystów na wózkach, czy ludzi z amputowaną noga, grającymi w piłkę nożną. Te chórki są czymś, co nazwałbym pielgrzymką kibiców. :P

Gdzie ty jesteś - Taa. Ferstfingferst: bardzo miło mi się do tej melodyi rapowało "Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego". Bardzo. Sekend: pani wokalista w tle, którą tak tu się zachwycają. Wicie, rozumicie, ja na ten przykład jestem fanem śpiewów cerkiewnych: tych słowiańskich, jak i tych bardziej egzotycznych, z Bliskiego Wschodu czy też szeroko pojętego basenu Morza Śródziemnego. Tamta egzotyka, te wszystkie dziwne harmonie i inne wyrazy ze słownika muzycznego, potrafią być miażdżąco psychodeliczna.** Wspomniana wokalistka nie tylko nie sprawia, że ciarki przebiegają po moich plecach, ale nie sprawia w ogóle nic. Mogło by jej nie być, pewnikiem bym nie zauważył. Natomiast Deep strasznie przekonująco krzyczy z głębi wnętrzności, jak człowiek przyparty do muru, zdesperowany. Tylko, przychodzi mi na myśl, mógłby wydmuchać nos przed nagrywaniem. Co do tekstów, to kryje się tu jakiś szwindel. Mianowicie: gdzie jest ostatnia zwrotka?! No gdzie?! Bez niej jest to zupełnie inny utwór. WTF?!


Panowie, ju did a wery gód dżab. Poprzeczkę sami sobie ustawiliście wysoko. Tough life. Zanim wypuścicie kolejny album, dajcie Hansowi czas na nagranie zarąbistego albumu 5-2, pliz.


--
*W tym stwierdzeniu znajduje się założenie, że postawa "Przebaczę ci, jak się zmienisz" nie mieści się w definicji przebaczenia, tylko handlu.
**Żeby nie było, że trzeba jechać na Ukrainę, do Bułgarii, Grecji czy Egiptu. Wystarczy posłuchać polskiej monodii na monodia.pl - nie są to śpiewy cerkiewne, a i tak efekt podobny.
„Jeżeli jutra nie ma - ja nie przestaję ziewać”
Twitter: @loyolny
Awatar użytkownika
Loyolny
 
Posty: 2971
Rejestracja: 25 Paź 2011, 14:59
Miejscowość: Wolica

Re: LUXTORPEDA - "ROBAKI"

Postprzez quis ut deus » 04 Cze 2012, 09:20

No dobra trza napisać bo Moher jakiś smutny chodzi mówiąc, że forum nie docenia zespołu płyty i poza kilkoma klakierami, zawsze zadowolonymi – nie chce mu wprost napisać, że płyta przeciętna.
Ja swoje trzy grosze więc dołożę a w sumie rozwinę bo o tym utworze już wspominałem.
To co opisuje poniżej to żadna oficjalna wersja, która w rozmowach przedstawił Lica czy Hans lecz apokryf. Proszę więc nie cytować ani traktować tego jako dodatku do książki.
Robaki. Przez wielu jakoś tak niedoceniane bo Wilki, bo Hymn. Tamte to Alibabki w męskim wydaniu. Tu mamy do czynienia z rasowym, męskim graniem i prawdziwie odważnym tekstem.
Gdybym miał namalować ten utwór na pewno świeciłoby na nim słońce, w oddali widać by było kościelną wieżę, błękit nieba a na pierwszym planie cmentarz. Z jednej strony chowaliby do ziemi szlachcica, z drugiej biedaka. Jeden byłby chowany w otoczeniu przyjaciół, znajomych, pochlebców. Drugi wrzucany do zbiorowego grobu.
Pośrodku cos na kształt kompostu pełnego odpadków. A na nim mnóstwo robaków, które rozłażą siew jedną i drugą stronę na żer. Bo po śmierci obojętnie kim byliśmy czeka nas to samo – zszamanie przez robaki.
Przy urodzeniu i po śmierci wszyscy sobie są równi. Dopiero późniejsze wybory nasze czy innych stwarzają podziały. Robaki czynią to co świat odrzuca- sprawiedliwość dla wszystkich. Są narzędziem Pana- dzięki nim otrzymamy nowe ciało.
Zastanawia mnie w tekście –przykazanie pierwsze. Jak to odczytać? Ja to widze jako stanięcie w prawdzie przed Jedynym – nie ma innych poza nim. Tu mamy spotkanie oko w oko sprawiedliwości.
Genialnie i średniowiecznie brzmią słowa Licy „ Gniew bezradnego…” Takie nawiązanie do ideału średniowiecznego męża, który walczy ze złem mieczem. Na starość jednak osiada w klasztorze i jego mieczem staje się modlitwa.
Ja tak to widzę. Jest śmierć i dobrze, ze w tym świecie, ktoś to przypomina.


Wynaturzeń quisa na temat textów z Robaków ciąg dalszy.
Siedzi sobie ten Lica na nowej scenie, jara i zagląda na forum czy ktoś czegoś nie napisze. No ale wszyscy nadal płakają i rozmyślają nad płytą. Są tak introwertyczni, że nawet na klawiaturę boja się przelać swe myśli. No to uderzam – bo ja lizus według niektórych.
Po Robakach i Gimlim najbliższy jest mi Tu i teraz. Żadne tam indiańskie bajanie o zwierzątkach a uderzenie młotem w słuchacza. Gdzie kończa się ten tekst zaczynają się tytułowe robaki.
Jadę do pracy w dzień wolny. Dzieciaki z tyłu bo żona w delegacji a ja tylko na godzinkę. Bo trzeba cos zrobić a szkoda dzieci do zakładów opieki posyłać. Nie, żebym je przekreślał. Mają świetne grupy, ale to ja jestem rodzicem i ja mam na ile mogę je wychowywać.
Jadę bo trzeba zapłacić rachunki. Rata kredytu wzrosła, jedzenie idzie w górę, sezon na owoce się zaczyna a one mają kosmiczne ceny. Ale trzeba dzieciakom kupić. Tato idziemy na lody woła córka, syn chce ciastko bo lodów nie lubi. Niedawno była wypłata a pieniądze uciekają z konta z prędkością wodospadu Niagara.
Popracowałem, pokupowałem, wsiadam do auta – kontrolka paliwa pokazuje, że samochód upomina się o zupę. Kurka powariowali z cenami paliw. Ale jak nie wlejesz to nie pojedzie.
Samochód zatankowany, ładna pogoda. Jedziemy na plac zabaw. Dzieciaki szaleją a ja analizuje wpływy i odpływy na koncie. Telefon z pracy. Ku..wa nie jest dobrze. Dobrze, że mam 3 miesięczny okres wypowiedzenia. Jeszcze nie wylali ale może to lada dzień nastąpić. Wypłata, długi, kredyty. Trzeba jeszcze przycisnąć pasa. Z dwóch bułek zjedziemy na jedną, rezygnujemy z kawy i innych przyjemności.
Taato, jesteśmy zmęczone. Dobra, lecimy na chatę. Wsiadamy, odpalamy muzę a tam Luxi zaczynają Tu i teraz.
Nie ruszam od razu. Ku..wa quis gdzie to twoje tu i teraz. Gdzie twoja wiara. Gdzie twoje zawierzenie. Ktoś z tych Luxów zawsze powtarza, że nie ma co się martwić- trzeba zawierzyć a to co potrzebne samo przyjdzie. Dobra, spinam się. Ale patrze na portfel. Karta do spłaty. Musze coś wykombinować – może nerkę sprzedać?
Jestem słaby ale powtarzam sobie
Chce żyć dziś tu i teraz
Nie chcę być tym kim nie jestem
Nie chce być tam gdzie mnie nie ma
To jest dzień, to moje miejsce
Jest coś co pomaga na chwilę się zatrzymać, ominąć czas- potrzebuję spowiedzi.
To takie pseudo refleksyjne spojrzenie na tekst. Może trochę osobiste, ale niekoniecznie. Może to wymyśliłem, aby podbic liczbe postów. Pewnie tak – bo ja prostak i cham.

Z cyklu quisowe spojrzenie na Robaki- Amnestia.
Jeden z najciekawszych wokalnie kawałków na płycie. Tekstowo druga zwrotka to miszczostwo świata i okolic. Nie wiem co Hansu czytał, oglądał, na czym się wzorował, ale wyszło mu arcydzieło.
Sadzimy takie drzewka każdego dnia bo jedno w nas zasadzone zostało tuż po narodzinach. Jest ono dość płodne i nasion ma sporo. Zwie się ładnie drzewem grzechu pierworodnego. Rozrasta się powoli i sporo obiecuje nam sprawca owej sadzonki. Jednak im dalej, tym bardziej się okazuje, że potrzeba więcej je kłamstwami i grzechami nawozić aby rosło, i dawało rozkoszny owoc, który tylko przez chwilę jest smaczny. Zanim nas nasyci okazuje się zepsuty i zatruwa wnętrze.
Jako, że Hansu z Licą lubią się uzupełniać to wtrynia się ze swoim zaśpiewem ten drugi. No ale niesie nadzieję. Informuje, że ten ktoś, którego możemy z racji funkcji nazwać zasadzicielem został pokonany. W domyśle pokonał go swoją śmiercią i zmartwychwstaniem Jezus. Ogłasza On amnestię dla tych, którzy maja w sobie rozrośnięte drzewka. Ale trzeba się trochę natrudzić. Na kolanach musisz iść w stronę nieba. Musisz się ukorzyć, wyznać winę aby uzyskać amnestię.
Ten proces trwa i trwa bo drzewo sie tak rozrosło, że jednorazowa akcja przynosi pozorny efekt. Tniesz przy ziemi a korzeń zostaje i niektóre małe sadzonki także.
Hansu przypomina, że aby być, trzeba dawać siebie innym. Trzeba wyjść do ludzi i w drugim odnaleźć szczęście. Wirtualne życie nie jest życiem. Jest ułudą. Tworzy cos na kształt lustra gdzie widzisz siebie i tylko siebie. Pod pozorem tworzenia więzi tworzysz tylko własne fałszywe oblicze.
Musisz wyjść i zrzucić maskę. Musisz poczuć rzeczywiście a nie wirtualnie, aby ocaleć.
Początkowo miałem problem z wersami Licy o tej recydywie ale w ujęciu tu i teraz okazały się trafne. Wszak te słowa odnoszą się do rzeczywistości ziemskiej. Nasze słabości spychają nas do piekła ale konfesjonał to brama przez którą z niego uciekasz – na kolanach.
W rzeczywistości tam, poza czasem nie ma amnestii – tam są tylko dwie rzeczywistości – piekło i niebo. Jak wpadniesz do pierwszej to o amnestii możesz zapomnieć – kara dożywotnia bez szans na warunkowe. Jak trafisz do drugiej to jesteś urządzony- chaty tam czekają umeblowane.
quis ut deus
 
Posty: 10087
Rejestracja: 15 Maj 2011, 00:01
Miejscowość: zagubiona

Re: LUXTORPEDA - "ROBAKI"

Postprzez Lilka » 13 Cze 2012, 22:54

Dość długo chodziłam z zamiarem napisania czegoś od siebie o Robakach, ale po 1. wymaga to większego nakładu czasu, a po 2. nie umiem dobrze i mądrze pisać o muzyce… Będzie to bardziej osobista relacja niż skrupulatna recenzja (w ogóle nie będzie to recenzja, ale ja nie umiem inaczej podejść do muzyki). To tyle w kwestii wyjaśnienia…

Pies Darwina – tekstowo i muzycznie – świetny. Ostry i szybki kawałek, jakie lubię… Natomiast najmocniejsze są dla mnie proste i krótkie przekazy, takie jak „nie wierzę w nic, co pochodzi od tego, który nas dzieli i szkodzi” oraz „jakim prawem chcesz mnie sądzić, zostaw drzazgę w moim oku, moim ludzkim prawem błądzić, wszelkie sądy zostaw Bogu”, z naciskiem na ten pierwszy (ten drugi jest prawdziwy i bardzo często gdzieś w środku wykrzykuję podobne słowa, ale nie są one przejawem mojej pokory, a wręcz przeciwnie… i choć słowa niosą ze sobą ogromny bagaż emocjonalny, od razu się w nich odnalazłam, to mam do nich ogromną rezerwę, bo przypominają mi się w sytuacjach buntu i złości na sytuację i ludzi, którzy mnie krzywdzą – co jest niepożądane, powinnam w końcu nadstawiać drugi policzek…). Dodatkowo kojarzy mi się z moim mężem - wojownikiem, anty-ewolucjonistą – który „nawraca” wszystkich na konserwatywny kreacjonizm ogniem i mieczem… Dobrze, że trwa krótko, bo nie lubię rozmyślań o tym, jak pogodzić bycie biologiem molekularnym z wiarą i o tym, co jest etyczne w mojej pracy, a co nie. Choć wiem, że refleksja w końcu musi nadejść…

Serotonina – tak, wiem, że depresja i doły są „niechrześcijańskie” – w końcu ten, kto prawdziwie wierzy, nie miewa depresji, dołów, lęków… Zastanawiałam się dlaczego ten kawałek od samego początku mi nie podszedł. Wielokrotnie przewijałam go, nie chciałam słuchać – dość. Za dużo rzeczy się przypomina, za dużo bolesnych ran się otwiera.. I ta sytuacja w pracy, która mnie zabija każdego dnia i wyciska tyle łez.. każdego, jednego dnia! …zdecydowanie nie lubię słuchać tego kawałka. No, chyba, że nie wsłuchuję się w tekst. Boli.

Tu i Teraz – muzycznie ten kawałek mi słabiej podchodził na początku. Być może jest już za ciężki jak dla mnie… Nie mniej jednak w tekście się odnajduję całkowicie. Każdego dnia, gdy jadę do pracy, zastanawiam się – czy doszły pieniądze, czy mogę sobie pozwolić na tę czy inną przyjemność, czy wystarczy na koncert Luxów, za co kupić lekarstwa dla dziecka itd. itp.. Zarzynam się sama, dręczę i męczę.. i wkurzam i szemram i jestem niezadowolona i wpadam w lęki.. I po co? Przecież o to wszystko poganie zabiegają..

Wilki Dwa – drugi kawałek na mojej liście ulubionych. Oczywiście za melodyjność, niesamowity klimat i za tekst. Mniejsza o to, ile tam wilków w sumie jest, czy to w końcu pies czy wilk, czy jhaki inny gatunek ssaka ;) „Twoja modlitwa złapała go w sidła, teraz jestem wolny tak jak Ty” – pięknie ukazana moc modlitwy, nie wiem dlaczego przypominają mi się te wszystkie momenty, kłótnie, w których któreś z nas – ja lub mąż – modliliśmy się za siebie nawzajem.. i zawsze wygrywała wilcza alegoria dobra. Nie dziwię się, że tak wysoko na liście 3 .. a właściwie dziwię się, że tak nisko ;) „wygrywa ten, którego karmisz” – codziennie tego doświadczam…

Gimli – albo trzeci, albo nawet drugi ex aequo z „Wilkami”. Po prostu wolę bardziej melodyjne dźwięki ;) Tekst znów wyciska łzy z oczu, choć nie tak mocno jak Amnestia. Słucham i słucham.. i mam wrażenie, jakby śpiewał to do mnie mój mąż – tyle razy słyszałam te same słowa właśnie z jego ust… Dziękuję, właśnie prawie zaczynam rozumieć na czym polega jego miłość do mnie i jego ból.. prawie, bo jak kończy się kawałek, a zaczyna życie, znów zapominam i znów słucham i znów mi wstyd…

Mowa Trawa – muzycznie – jw. A jeśli chodzi o tekst – zgadzam się, bardzo często mam podobne odczucia, przemyślenia, wkurzam się na politykę bardzo, niesprawiedliwość, kolesiostwo, układy i układziki.. Natomiast zastanawiam się, czy te uczucia, jakie się we mnie budzą po przesłuchaniu „Mowy Trawy” są aby na pewno chrześcijańskie.. ;)

Fanatycy – dostaje łatkę „podoba-się”. No tak, jak najbardziej przytakuję przy każdym stwierdzeniu, kiwam głową z namysłem… Trochę buntu jeszcze raz. Choć tekst już lepszy niż w „Mowa Trawa”. Ale wciąż czegoś brakuje w tym buncie!

Tajne Znaki – śmieszy mnie, poprawia mi humor i poza tym.. po prostu podoba mi się! :D I nawet wymowa mnie nie irytuje. Od razu podeszłam do tego numeru z wielkim luzem i rezerwą ;) No i tekst wcale nie jest taki banalny, na jaki mógłby wyglądać ;) Prawdziwe i jak często tego nie doceniam…

Hymn – od razu spodobał się mojemu mężowi i katował mnie nim z wielką częstotliwością.. chociaż chyba nie można nazwać tego katowaniem, skoro i mi się podobało ;) Świetne te „szanty” :D A teraz na poważniej – zaraz po wydarciu się wewnętrznym i przesłuchaniu „Raus” włączam „Hymn” i ładuję baterie na kolejną „walkę” z rzeczywistością mobbingu… heh, znów dopada mnie dół na samą myśl.. Może to głupie, ale jakoś ten kawałek dotyka jakiejś iskry, instynktu wojowniczego we mnie i podnosi mnie na nogach, po tych wszystkich szykanach, dręczeniu i gnojeniu psychicznym. Taki plaster na zdeptane niczym robak serce. Może i dla kogoś „wiocha”, ale ja kupuję.

Raus – odejdź stąd, RAUS!! Świetny kawałek! Mam całą listę adresatów, którym mogłabym to wszystko wyśpiewać. Począwszy od tego, który mnie kusi i okłamuje każdego dnia, poprzez ateistów, świadków Jehowy (;)) i protestuchów, moich wszystkich „niszczycieli” i „szyderców”, którzy śmieją się z mojej rodziny i wiary.. Ale najbardziej przeraża mnie to, jak często słucham tego kawałka po wyjściu z pracy ;) Oj, to już nie jest chrześcijańskie, oj nie… ;) Ale pomaga :D

Robaki – szczerze mówiąc za pierwszym razem usłyszałam tam coś innego niż „na królewskim tronie” … ;) Ale dobrze jest słuchać z książeczką w rękach, od razu się tekst wyprostowuje :D Znowu bunt, ale tu przynajmniej jest to, czego mi w poprzednich „buntowniczych” kawałkach brakowało ;) A dokładnie chodzi mi o: „teraz zamiast pięści składam ręce do bitwy, nikt mnie nie pozbawi siły tej modlitwy”. Dlatego z buntowniczych numerów – dostaje pierwsze miejsce.

Amnestia – dla mnie króluje. Muzycznie bomba, czad, na tyle urozmaicona, że nie nudzi się po setnym przesłuchaniu. Ale namber łan jest za tekst. „Pokonana bestia, amnestia, recydywa na kolanach wychodzi z piekła!!” …wyciska łzy, ale na szczęście łzy radości. Nie wiem, czy ktokolwiek zrozumie to, co ja mam w sercu słuchając tych kilku, rymujących się słów. Nawet nie umiem tego przelać na papier (też ten wirtualny). Muzyczne katharsis. Dzięki.

Gdzie Ty Jesteś? – oczywiście miała to być wisienka na torcie i rzeczywiście kawałek jest świetny. Damski wokal dodaje uroku i klimatu, tylko Deepa mi się ciężko słucha – też (jak już ktoś inny na forum) miałam skojarzenia z nu-metalem… Tekst oczywiście prawdziwy i porusza… ale nie tak bardzo jak inne.
I've been grasping at rainbows hanging on till the end... but the rain is so real, Lord, and the rainbows pretend...
Awatar użytkownika
Lilka
 
Posty: 3313
Rejestracja: 03 Cze 2012, 21:53
Miejscowość: Gdańsk

Re: LUXTORPEDA - "ROBAKI"

Postprzez LubieLitze » 03 Lip 2012, 21:30

Jednak to wrzucę...

Recenzja (?) bardzo subiektywna. Nie umiem pisać takich rzeczy. Nie chcę tu zagłębiać co autor miał na myśli, ale raczej napisać jak ja to odbieram.
Cieszę się, że miałam okazję kilkukrotnie posłuchać demo wersji instrumentalnych jeszcze przed otrzymaniem płyty. /Dziękuję Infernal/ Przez to miałam niespodziankę dwa razy. Jeśli chodzi o demo, najbardziej muzycznie spodobały mi się Pies Darwina, Robaki, Serotonina, Tu i teraz, które wtedy nosiły jeszcze zupełnie inne tytuły. Hymn (wtedy chyba ulubiony instrumental Infernala), Wilki Dwa jakoś mnie nie przekonały podobnie jak Amnestia, który to utwór jakoś mi się dłużył. W Mowie Trawie i Fanatykach zakochałam się od pierwszego usłyszenia na żywo czyli od koncertu w Stodole.
I nadeszła płyta.. :D

Pies Darwina – z tekstem też świetny kawałek, bardzo energetyczny. Kiedyś tak miałam, że robiłam rzeczy, które nie mają logicznego uzasadnienia, a wydawało mi się, że jestem osobą która w przesądy nie wierzy (ale gdy koś mi życzył powodzenia przed np. maturą, mówiło się „Nie dziękuję” – żeby nie zapeszyć).. jednak siła otoczenia i bezmyślne postępowanie za schematami robią swoje.. powtarzam, bo inni robili tak od zawsze… Pytanie tylko po co? Cieszę, się że już się tego pozbyłam. Bardzo trafny tekst.

Serotonina – to chyba będzie mój numer jeden. Tekst i muzyka rewelacyjnie ze sobą współgrają. Smutek, walka, ale jest nadzieja, że da się ten smutek pokonać.
Niby jest dobrze, lecz nagle, właściwie bez powodu pojawia się smutek (czasem obiektywnie rzecz biorąc powodem jest błahostka) i lecimy w dół. W głowie zaczynają się kłębić myśli, jeden scenariusz gorszy od poprzedniego…jest ich coraz więcej.. trudno zatrzymać tę lawinę…nawet nie pamiętam od czego się zaczęło...błyska myśl by może z kimś pogadać, ale szybko ją odrzucam – bo po co martwić innych moimi problemami… izoluję się i jest coraz gorzej.. bardziej nerwowo, słońce jakby mniej jasno świeci, a śmiech rani uszy…mam dość… ale zasnąć (by zapomnieć o problemach) też nie mogę.. bo moja głowa jest pełna czarnych, koszmarnych myśli.. a szczęście – aż trudno pojąć, że było kiedyś w moim życiu, a może tylko mi się to śniło….. zmuszam się do pracy ale mam siebie dość…jakby mnie ktoś wrzucił do czarnej, głębokiej studni… i teraz jest łatwo mi wmówić, że jestem do niczego i sobie na pewno nie poradzę…próbuję z tym walczyć, lecz czuję się jakby ktoś ze mnie wyssał całą energię, pustka dookoła…szukam i znaleźć nie mogę, lecz poddać się nie chcę… w końcu spotykam drugiego człowieka… jego trzeźwe spojrzenie na sytuację sprawia, że jest mniej strasznie.. Ciekawe dlaczego kiedy jest ciężko zamykam się w sobie i tak trudno mi uwierzyć, że drugi człowiek rozmową i samą obecnością może wiele zmienić…uff..nie jestem sama..

Amnestia – po dodaniu tekstu bardzo lubię ten kawałek, słowa bardzo dużo zmieniły w odbiorze (na plus oczywiście ;) )
Człowiek idealny nie jest, masę błędów popełnia.. stara się to zmienić, lecz często to nie wychodzi.. brnie coraz głębiej i trudno jest zawrócić Czasem czuje się obrzydzenie do siebie samego i bezsilność.. wydaje się że to już koniec.. zbyt wiele rzeczy spaprałam… jest już za późno…mimo, że chcę.. już tego nie odkręcę.. Jest jednak Ktoś, kto kocha mnie bardziej niż ja sam i nie wątpi we mnie, kiedy ja już zwątpiłam. Dostaję kolejną szansę, moje więzy zostają rozcięte, kajdany opadają – mogę zacząć od nowa. Jest nadzieja.. wyzwolenie zostało mi ofiarowane bez żadnych zasług z mojej strony.. On dla mnie pokonał bestię!

Wilki dwa – kolejny kawałek o walce, która się toczy w człowieku. Całe życie człowieka to walka (przynajmniej tak jest u mnie). Chcę czynić dobro ale wybieram zło. (Kojarzy mi się fragment z Rz 7,15.18-23 „Nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę.”) Zło jakoś łatwiej (?) przychodzi.. Zwrotka Litzy jest MEGA.. :bravo: jak ją usłyszałam pierwszy raz w Gliwicach to normalnie ‘coś mnie za gardło chwyciło’.. Walka ze sobą, walka by jednak wybrać dobro do łatwych nie należy.. ta duchowa jest cięższa niż fizyczna i paradoksalnie wygrywamy ją walcząc na kolanach…patrzę na siebie i pytam którego wilka teraz karmię?

Tu i teraz – tekst dla osób, które są skłonne do rozmyślania, zastanawiania się, rozgryzania problemów, drobiazgowej analizy, by mieć pewność, że się wybierze najlepszą z opcji, (niestety należę do tego grona, pośrednio świadczy o tym objętość i długość pisania tej recenzji). Od początku muzycznie bardzo mi się spodobał, natomiast początkowo tekst był dla mnie niezrozumiały. Po oswojeniu się mogę stwierdzić, że to o mnie…
Są takie tygodnie, w których mam wrażenie, że nie żyję naprawdę.. jakby mnie ktoś wyrzucił z toru, stoję za szybą.. rzeczy dzieją się bez mojego udziału… wiem, że powinnam załatwić pewne sprawy, ale nie wiem jak się za nie zabrać, zastanawiam się co zrobić, a czas płynie… im więcej opcji wynajduję, tym trudniej podjąć decyzję, czas płynie.. i jest coraz bardziej nerwowo.. noc nie przynosi odpoczynku.. w myślach powracają chwile z przeszłości, kiedy się nie udało.. analizuję, porównuję czy mam jakieś szanse… próbuję przewidzieć, co się stanie jeśli się jednak nie uda, czas płynie… a strach rośnie i wysysa resztki sił… (muzyka niesamowicie podkreśla te myśli kotłujące się w głowie)
Lepiej podjąć błędną decyzję niż nie podejmować jej wcale… i tak na bardzo wiele rzeczy nie mamy wpływu i wymyślić planu awaryjnego na każdą okoliczność się nie da.. życiem z kimś innym się nie zamienię.. zdecydowanie lepiej jest podjąć wyzwanie, nawet jeśli tyle razy się nie udało, niż później myśleć co by stało gdybym jednak zaryzykowała, więc Tu i Teraz !

Mowa trawa – sportretowanie współczesnego świata/ społeczeństwa.. politycy, media, korporacje próbują zdobyć nasze poparcie, zaszczepić nam swoje idee, poglądy, wcisnąć jakiś towar..za wszelką cenę.. a że oferta jest mizerna, to starają się nas tak omotać, podejść, żebyśmy to bez mrugnięcia okiem „łyknęli”, podziękowali i jeszcze chcieli dopłacić… są mistrzami w mnożeniu słów, tak by nas pogubić w ich gąszczu, pustkę ukrywają za piękną fasadą, ale znamy te sztuczki i omamić się nie damy.

Gimli
– Ktoś tu naprawdę wnikliwie obserwuje rzeczywistość. Przedstawione relacje międzyludzkie dotyczą nie tylko małżonków, ale ogólnie ludzi żyjących pod jednym dachem.
z tymi którzy są najbliżej, żyć jest najtrudniej… mamy ich codziennie, wszystkie zalety, ale też wszystkie słabości i niedoskonałości znamy, aż nadto dobrze.. i czasem to one wszystko przesłaniają.. wady drugiego są olbrzymie przy moich słabostkach, więc chcemy je wyrwać.. i się zaczyna bo druga strona widzi to na odwrót… spięcie, wybuch, a potem cisza.. nie chcieliśmy by to tak się potoczyło.. refleksja, ale słów nie da się cofnąć… niby wiemy, że przesadziliśmy trochę, ale przyznać się do tego nie chcemy.. najlepiej żeby to druga strona zrobiła ten pierwszy krok.. duma nam przeszkadza.. chcemy porozmawiać ale coś trzyma za gardło.. próbujemy przeprosić ale w taki sposób by nie urazić własnego ego.. to rani znów drugą stronę, więc pretensji ciąg dalszy… atmosfera robi się ciężka, bo przecież chcieliśmy dobrze.. sytuacja patowa.. a przecież w głębi zależy nam przecież… powoli nasze ego maleje, spróbujemy jeszcze raz, chociaż obawiamy się, że może odpowiedzieć nam milczenie, lecz spróbujemy jeszcze raz..

Raus – ten kawałek dla mnie jest jak modlitwa o ochronę przed złym, (od początku tak go odbieram). Kojarzy mi się z wersetem z Jk 4,7„Przeciwstawiajcie się diabłu, a ucieknie od was”

Tajne znaki – to chyba jedyny utwór z Robaków, którego nie rozumiem. Wszystko przez ten amerykański akcent, którego nie lubię. Szczerze to wolałabym nawet akcent niemiecki czy chiński, tylko nie hamerykański. Instrumentalnie natomiast kawałek bardzo ładny i lubię go słuchać. Kiedy patrzę na tekst w książeczce też wydaje się bardzo ok., ale przez ten akcent do nic do mnie nie dociera.

Fanatycy – kolejny obraz czasu dzisiejszego, gdzie króluje dyktatura politycznej poprawności, parę wpływowych osób krzyczy tak głośno, że zahukana większość nie ma odwagi czy siły by się temu przeciwstawić. Człowiek rozsądnie myślący jest ośmieszany i wyszydzany. Kłamstwo powtarzane setki razy staje się prawdą. A temu kto ‘nazywa rzeczy po imieniu’ „przypina się łatkę” fanatyka, oszołoma i zacofanego. Teraz już nic nie jest jasne ani oczywiste. Ludzie błądzą wśród wykluczających idei, wśród informacji, które tak naprawdę nie przekazują nic konkretnego. Ten kto ma władzę i siłę przebicia ma rację – wielu daje się podświadomie na to nabrać. Zresztą nikt nie chce być nazwany nienormalnym, więc lepiej się nie wychylać. Komuś zależy byśmy się pozbyli własnego myślenia i dali się zastraszyć. Przecież właśnie takimi ludźmi kierować jest najłatwiej…
Gorzka ocena zmusza mnie do refleksji czy przypadkiem ja nie jestem fanatykiem? Może nawet mam rację, ale czy argumentuję ją w dobry sposób, bez poniżania innych i nienawiści..

Robaki – jak pierwszy raz usłyszałam tekst to miałam ciary na plecach! Wyścig szczurów trwa, wygrywa kto szybszy, wyższy, silniejszy, piękniejszy – sprawiedliwość i współczucie zostało w tyle.. biegniemy nie oglądając się za siebie, realizujemy cele, zdobywamy, gromadzimy, kupujemy.. patrząc jednak z perspektywy rzeczy ostatecznych, rzeczy cenne, stają się bezwartościowe. Gonimy za marnością – materia przemija.. I nawet ci z samego szczytu, przed śmiercią nie uciekną, nie wykupią się bogactwem, nie postraszą władzą.. przyjdzie nieuchronnie na każdego i wypieranie tego ze świadomości nic tu nie pomoże. Brzmi brutalnie, ale obecne ciało skończy jako pokarm dla robaków. Można się buntować.. walka tu nic nie da… jedną z niewielu rzeczy jakie pomogą będą złożone dłonie…

Hymn – na początku, (pomimo zachwytów Infernala nad instrumentalem) średnio mi się podobał. Nastawienie zmieniło się kiedy dowiedziałam się dla kogo jest napisany (chociaż łooo nadal brzmi dziwnie). Podniosły, nieco patetyczny utwór, który zachęca do pokonywania własnych słabości i ograniczeń, do tego by mieć nadzieję i walczyć każdego dnia. Mnie na pewno trochę zawstydza.. Czasem narzekam gdy nie wyszło tak, jakbym sobie życzyła.. lecz patrząc na ludzi z Balina muszę przyznać, że moje życie jest łatwiejsze niż ich, nie muszę aż tak się zmagać.. pokazuje by nie poddawać się zbyt łatwo, by walczyć i powstawać chociaż jest ciężko.. przypomina mi także iż jest wiele rzeczy za które mogę dziękować i z których powinnam się cieszyć.

Gdzie Ty Jesteś? – Dla mnie ten kawałek będzie się kojarzył bardziej z Dębcem niż z Luxtorpedą, ale to właśnie w zmienionej wersji i z Litzą zamiast Deepa dobrze mi się go słucha. Tekst przemyśleń nie wywołuje, pewnie dlatego że jest świadectwem poszukiwania, a ja jestem osobą która już znalazła. :mrgreen:

Rewelacyjne – uwielbiam! 6/6: Serotonina, Robaki, Pies Darwina, Tu i teraz, Mowa Trawa, Fanatycy, Amnestia,
Bardzo dobre 5,5/6 : Raus, Gdzie Ty jesteś? (wersja koncertowa, bez Deepa), Wilki Dwa
Dobre: 4,5/6 : Gimli,
Dobre: 4/6 : Hymn,
Trudno stwierdzić, może kiedyś akcent przestanie mi przeszkadzać :roll: : Tajne znaki

Litza, Drężmak, Krzyżyk, Kmieta, Hans dziękuję!

Uwielbiam Waszą muzykę, lubię i cenię Was jako ludzi.
006 045 070 071 077 080 096 125 126 127
129 131 135 137 142 143 155 173 176 177
178 187 192 199 200 202 203 204 205 213
218 225 227 228 230 239 240 254 255 256
260 270 276 277 278 279 289 290 304 310
311 332 344 350 351 352 354 364 368 394
408 410 413 461
Awatar użytkownika
LubieLitze
 
Posty: 823
Rejestracja: 25 Cze 2011, 20:10
Miejscowość: Tarnów

Poprzednia

Wróć do Wydawnictwa

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości